


dworzec w marrakeszu
Pociag relacji Fes – Marrakesz przez casablanke standardem nie odbiega od naszych pospiechow. Dworzec zadbany, nowoczesny, obsluga zna jezyk angielski. Ruszamy. Po obu stronach torow zielono. Sady, pola uprawne i laki; na których pasa się kozy, owce i osiołki. Przyjemny krajobraz. Ostatnie godziny w Maroko, zal jest opuszczac to miejsce, spodobalo mi się tu. Już mysle nad kolejna wyprawa. Tym razem w atlas wysoki. Najlepsza pora wydaje się przelom października/listopada, gdy pora upałów i turystow znacznie straci na sile.
Ten wyjazd nie przebiegl dokladnie tak jak sobie wyobrażaliśmy, ale dal nam pewne doświadczenie i przybliżył specyfike tego kraju i jego mieszkańców. Niewiele zwiedziliśmy, za to sporo rozmawialiśmy z ludzmi. Marokańczycy są bardzo otwarci, latwo nawiązują znajomości i chetnie sluza dobra rada, przestroga, czy zwyczajna i niezwyczajna opowieścią. Arabski, jak większość jezykow, ma kilka odmian – dialektow, nazywanych tu Berberami. Na polnocy (wybrzeże morza śródziemnego – morze, gory, Nador) jest to rif Barber. Na południu od agadiru (wybrzeże atlantyckie) uzywa się jezyka sousi. W centralnym Maroko stosowana jest odmiana gorali z atlasu, a na południu – saharyjska. W większych miastach; miedzy innymi w Casie, można usłyszeć każdy z barberow. Jezyk zdradza miejsce pochodzenia. Przybysze posługujący się rifem nie są dobrze postrzegani. Panuje ogolne przekonanie, ze polnoc to ostoja narkomanow, dilerow i gangsterow. Twierdzenie to nie jest bezpodstawne. To wlasnie tam, na obszarze ar-rif, choduje się haszysz na wielka skale. Większość przemyconego pozniej, miedzy innymi na europejski rynek, marokańskiego narkotyku pochodzi wlasnie stad. \
Musimy wyglądać malo okazale. Ja z trudnością poruszajaca się na jednej nodze, qubex i tak watlej budowy, teraz konsumujący ostatni przydzial suchego chleba. Towarzysz podrozy z przedzialu dosłownie pod nos wetknął nam babeczki i energetyzujacy jogurt.

Nie jest to pierwsza taka sytuacja. Kilka dni temu, gdy siedzieliśmy przed kafejka internetowa, czekając na jej otwarcie, śniadoskóry przechodzen wręczył nam 10 dirhamow, żebyśmy mieli na godzine surfowania w droższym, ale czynnym punkcie. Przyjaciel Araba, u którego kupiłam Kapisz (rodzaj ubrania), oprocz marokańskiej whiskey (bardzo slodka herbata z mieta) wieczacej udana transakcje, przyniosl mi laske; mówiąc, ze zwroce ja jak będziemy wyjeżdżać. Podziękowałam, bo qubex jest najlepsza laska. Tacy tu wlasnie są ludzie. I co najważniejsze; nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Każdy ma przyjaciela, który ma przyjaciela, ten ma kolejnych przyjaciol i ktorys z nich na pewno będzie miał rzecz, jakiej potrzebujemy. Ta misterna siec zależności i specjalizacji bardzo dobrze tu funkcjonuje.
Moje uziemienie, oprocz bolu i trudności jakie przyspozylo, mialo tez dobre strony. Przez to ze prawie nie opuszczaliśmy „naszej” Mediny, wczuliśmy się w jej specyficzny rytm. Jest tu wszystko, czego do zycia potrzeba: sklepy, bary, hotele, podstawowe punkty usługowe (fryzjer, szewc, pralnia). A jeśli nawet czegos nie ma; no problem, zaraz się załatwi. W dzien Zycie to czy się na uliczkach, wieczorem przenosi się do barow, gdzie meszczyzni oglądają mecze pilkarskie lub po prostu gawędzą, przy marokańskiej whiskey. Na placu przed naszym hotelem, było kilka straganow z pieczywem, woda i owocami, a wiec artykolami pierwszej potrzeby. Wieczorem zjawiala się babuszka, z garem goracej, pysznej harirry. Na jedna porcje składała się: miska pozywnej zupy, obtoczone w przyprawach gotowane jajko i maly chleb lub kilka fig. Solidny posiłek za 4,5 dirhama (1 dh = 0,4 pln).
.jpg)
Zadziwil mnie poziom wiedzy Arabow na temat historii polski i europy. Przeciętny sprzedawca na miejskim bazarze doskonale orientowal się gdzie lezy polska, używał podstawowych zwrotow, typu: dzien dobry, jak się masz, na zdrowie. Znal drugowojenne losy naszego kraju, pozniejsze czasy komunizmu i osobe odpowiedzialna za jego upadek; Walesa ma tu wielkie uznanie. Co poniektórzy kojarzyli Bonka, Lato i wyniki meczy futbolowych sprzed lat. Młodsi ubóstwiali Dode (Sic!).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz