środa, 4 lutego 2009

nareszcie marocco!

A wiec jestesmy! glowne zalozenie wyprawy osiagniete. granice przekroczylisny w melilli - ostoi europy na czarnawym ladzie. az trudno uwierzyc, ze to niewielkie miasto nalezy do ue. a podobno kolonializm w afryce, to przeszlosc...
doswiadczenie ze wschodniej granicy zaprocentowalo i tu. podobne zamieszanie i karteczki do wypelnienia, choc dzikosc ukrainy nie dorownuje temu, co zastalisny w maroku. sterty smieci, naganiacze i uliczni sprzedawcy haszyszu. tyle, ze wszyscy bardziej pomocni i usmiechnieci.
smiesznym busikiem dotarlisny do przygranicznego nadiru. teraz zamierzamy kierowac sie na poludniowy zachod, aby dotrzec do marrakeszu, ale to tylko ogolne zalozenie. tak naprawde mozemy jechac gdziekolwiek. ten kompletny brak planu zarazem ekscytuje, jak i przeraza.

3 komentarze:

  1. W 2007 roku poziom analfabetyzmu w Maroko wynosił 40% a Wy wypełnialiście jakieś formularze? Od razu widać, że inteligenci na wczasy przyjechali ;-)

    Proponuję odwiedzić stolicę - Rabat - jest tam przepiękny pałac królewski. Do tego:
    - Casablanca - największe miasto Maroka, jest głównym ośrodkiem przemysłowym i kulturalnym oraz największym portem morskim Maroka,
    i Tanger - ze względu na piękne widoki na Cieśninę Gibraltarską...

    PS. A jak tam z dostępem do Internetu/telefonii komórkowej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wreszcie się zarejestrowałem i mogę oficjalnie obserwować Twojego bloga.Zawsze to jakaś forma kontaktu.Zdjęcia nawet fajne, szkoda, ze mnie tam niema byłyby jeszcze lepsze.Życzę dużo wspaniałych wrażeń i natchnienia literackiego przy pisaniu bloga, do jutra! Papapa

    OdpowiedzUsuń
  3. zdjecia sa swietne!! tylko pozazdroscic. rozwalilo mnie kiedy spostrzeglem iz Aska pomyka w bundezwerkach a Kuba w sandalach. ciekawe ktore z Was ma powalone;p ogladajcie, robcie zdjecia, bawcie sie dobrze i piszcie czesciej;)

    OdpowiedzUsuń