sobota, 14 lutego 2009

13.02.2009 Wezee Airport






Od 20 godzin kiblujemy na lotnisku Wezer w Dusseldorfie. Do odlotu naszego samolotu (do Wro) zostalo jeszcze 13 godzin. Rozłożyliśmy karimaty pod przeszklona sciana i czekamy. To pierwsze miejsce „cywilizowanej europy” na które trafiliśmy po opuszczeniu „dzikiej Afryki”. Roznica ogromna. Ludzie są tu jacys smutni i panuje ogolna znieczulica. Moja noga zle zniosła zmiany cisnienia podczas lotu, i na terminalu dosłownie wilam się z bolu. Nikt się tym nie zainteresowal. Nikt nie spytal, co się stalo i czy nie potrzebujemy pomocy. Pewnie uznali nas za pare narkomanow na glodzie. W Maroku taka sytuacja bylaby nie do pomyslenia. Od razu kilku obcych ludzi prześcigało by się w propozycjach pomocy.

1 komentarz:

  1. Całe szczęście, że ta wyprawa do Maroka to już historia.Sam wiele podróżuje, lecz do swoich wypraw podchodzę bardziej profesjonalnie i szczególną uwagę przywiązuje do bezpiecznego przebiegu wyprawy.Planuje obecnie wyjazd na październik w góry Atlasu możesz się podłączyć.

    OdpowiedzUsuń